Witam. Ostatnio miałam dość poważne problemy z moim blogiem, na którego nie mogłam w żaden sposób się zalogować... Ale na szczęście błędy odeszły w niepamięć i przychodzę z nową recenzją, a mianowicie produktu do pielęgnacji ust CARMEX
Muszę przyznać, że słyszałam wiele pozytywnych opinii o tym produkcie. Miał według wielu osób zdziałać cuda na mych ustach. A wyniki mojego testowania są takie
Zakupiłam produkt CARMEX truskawkowy wyciskany, jego pojemność to 10g, cena- 8,99.
Są 3 warianty aplikacji: w tubce, sztyfcie oraz słoiczku oraz z tego co widziałam dwa warianty smakowe wiśnia oraz truskawka.
Składnikami aktywnymi w tym produkcie są
- Kamfora łagodząca ból
- Mentol zabijający zarazki i łagodzący dolegliwości
- Fenol delikatnie łagodzi ból warg i usuwa stary, martwy naskórek
Teraz przejdę do moich odczuć związanych właśnie z tym produktem. A mianowicie. Kiedy po raz pierwszy nałożyłam go na usta w dość srogie mrozy, to miałam mieszane uczucia. Początkowo uznałam, że naprawdę rewelacyjnie nawilża moje usta, sprawia wrażenie jakbym nakładała błyszczyk, ponieważ moje usta nabrały soczystego blasku. Niestety po chwili wyszłam na dwór i moje zdanie się zmieniło. Pojawiło się coś dziwnego, miałam uczucie jakby balsam zaczynał chłodzić moje wargi, no a o tym przy -15 stopniach raczej nie marzyłam. Niestety ten efekt towarzyszy przy stosowaniu tego produktu przez cały czas.
Nawilżenie jak napisałam jest naprawdę zadowalające, ale co zauważyłam po ok tygodniu stosowania, że moje usta kiedy non stop nie smaruję ich tym balsamem stają się spierzchnięte i szorstkie.... Nie wiem czy to zasługa pogody czy być może balsam je "uzależnił"...:-)
W każdym razie ja oceniam ten balsam w skali od 1 do 10 na 5 punktów....


